Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zbiory opowiadań. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zbiory opowiadań. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 kwietnia 2013

Dzisiejszy Meksyk rodzinnie

Otwierając książkę meksykańskiego pisarza Carlosa Fuentesa zaczęłam czytanie od końca. Nie bardzo wiedząc, jak interpretować spis treści przeszłam do strony, na której tłumaczka tego dzieła wyjaśniała istotnie dla lektury detale, dzięki czemu dowiedziałam się, że oto mam do czynienia z opowiadaniami. Nieco przeraziło mnie jednak zdanie, iż powieść należy do książek, które wymagają wzmożonego wysiłku, i zmieszałam się. Myślałam: czy zdołam przeczytać tę książkę? Czy będę w stanie zrozumieć jej przesłanie? Jak wkrótce się okazało „powieść” Fuentesa, mimo iż narzuca pewien rodzaj skupienia, nie jest kolejną przechwaloną czy przesadnie wywyższoną lekturą. Choć niewątpliwie jest to książka ambitna, jednocześnie ma w sobie coś, co sprawia, że czyta się ją jak dobrą powieść popularną.
„Wszystkie szczęśliwe rodziny” to zbiór szesnastu opowiadań (który można czytać jak nietypową powieść) ukazujących portrety współczesnych, meksykańskich rodzin: tych zwyczajnych, gdzie mamy rodziców rozpamiętujących lepsze czasy i dzieci zamknięte w swoim świecie; tych patologicznych, gdzie toksyczny ojciec psychicznie znęca się nad córką; czy wreszcie tych nowoczesnych – jak związek dwóch gejów, chcących usunąć rutynę ze swego wspólnego pożycia. Te i inne historie, przeplatane są jakby wtrąceniami chóru – niczym w greckiej tragedii. Chóru, który wyśpiewuje swe kolejne partie i komentuje je, sprawiając, że książka nabiera gorzkiego smaku współczesnych dramatów. W krótkich, ale dobitnych hasłach kryje się przemoc, żal, rozczarowanie, śmierć – dzięki swej formie jeszcze mocniej odczuwalne niż w opowiadaniach, grających pierwsze skrzypce, jeśli chodzi o ilość zajmowanego miejsca w tomie.
Wysiłek, jaki podejmie czytelnik sięgając po „Wszystkie szczęśliwe rodziny” będzie wart swojej ceny. W książce znaleźć można nie tylko obraz dzisiejszego Meksyku opisanego oczami wybitnego intelektualisty, ale i opowiadania, które staną się bliskie, gdyż może okazać się, że niektórzy z bohaterów są jakby żywcem wycięci z otaczającej nas rzeczywistości. Pięknie i mądrze napisane – zdecydowanie pozycja obowiązkowa każdego zainteresowanego dobrą, współczesną literaturą.

sobota, 22 grudnia 2012

Pociąg do nudy

"Jedno przypadkowe spotkanie w pociągu może odmienić całe życie..." - głosi okładka książki "Bliżej siebie" zawierającej dwa opowiadania brytyjskiej autorki Tessy Hadley. Pierwsze - "Pociąg do Londynu" to historia Paula, który ciężko przeżywając śmierć matki dowiaduje się, że jego pierworodna córka uciekła z domu i zamieszkała gdzieś w centrum brytyjskiej stolicy. Niewiele się zastanawiając Paul porzuca dom, żonę i małe córeczki, by zamieszkać z Pią i parą jej polskich przyjaciół. Bohaterką drugiego opowiadania "Tylko dzieci" jest Cora - bibliotekarka, która po nieudanym małżeństwie ucieka do rodzinnego Cardiff, aby odpocząć od dotychczasowego życia i zastanowić się, czego tak naprawdę chce.
W zasadzie można by pomyśleć, że obu historii nie łączy nic oprócz miejscowości, gdzie rozgrywa się akcja, pociągów i ucieczek, na jakie decydują się bohaterowie. Opowiadania w "Bliżej siebie" mają jednak do siebie dosłownie bliżej, a to za sprawą Paula i Cory, których losy w pewnym momencie splatają się na ponad trzystu stronach książki zamkniętej w zimno-niebieskiej okładce.
Czy jednak warto po nią sięgać i poświęcać jej czas? Jeśli chodzi o mnie, męczyłam się z fabułą przez trzy tygodnie. Książka jest przygnębiająca i wieje od niej stereotypowym angielskim nudziarstwem i sztywniactwem (co, jak wiemy, nie jest prawdą). Może Was też czasem dopada takie uczucie w pociągu, kiedy po prostu nie chce się myśleć o niczym, tylko gapić się w okno i to, co za oknem - czyli w obecnych okolicznościach przyrody - szarobury świat poza pociągiem? Mnie coś takiego dopadało za każdym razem, gdy otwierałam dzieło pani Hadley. Książka jest przegadana i przefilozofowana, ale nie będę kryła, że zdarzyło mi się parę razy parsknąć ironicznym śmiechem, natrafiając na (tak mi się wydaje) czysto harlequinowskie określenia, z "burzą seksu" na czele... Tak czy siak "Bliżej siebie" nie porywa.

niedziela, 16 września 2012

W roli głównej święta Rita

Sięgając ostatnio po "Trucicielkę" nie miałam pojęcia, że kolejna książka Erica Emmanuela Schmitta to zbiór opowiadań. Byłam przekonana, że tomik z którego zza wachlarza spogląda na nas piękna dziewczyna, to wyłącznie historia starszej pani, znanej w swoim miasteczku z tego, że najprawdopodobniej zabiła trzech swoich mężów i kochanka. Akcja toczyła się szybko, wręcz za szybko jak na powieść i dopiero ciocia uświadomiła mnie, że czekają na mnie jeszcze trzy inne historie.
Po "Trucicielce" możemy więc przeczytać "Powrót" - historię marynarza Grega, który zaabsorbowany karierą zapomina o rodzinie i dopiero osobista tragedia przypomina mu, że nie praca jest najważniejsza. "Koncert Pamięci anioła"  to z kolei opowieść o dwóch mężczyznach, których życie zmieniło się diametralnie przez podjęcie niewłaściwej decyzji przez jednego z nich. Ostatnia historia "Elizejska miłość" - moim zdaniem najlepsza ze wszystkich, to portret znanego i szanowanego małżeństwa, ukształtowanego przez bogactwo, pozory i władzę. Wszystkich bohaterów łączy jedno: wydarzenia, które o sto osiemdziesiąt stopni zmieniają ich spojrzenie na świat. Czasem smutne, czasem wstrząsające, czasem tragiczne. Ale jest jeszcze jedna rzecz, która sprawia, że opowiadania Schmitta są do siebie jeszcze bardziej podobne. To święta Rita - patronka przypadków beznadziejnych i spraw niemożliwych. Jak piszę sam autor "(...) połyskuje w tych historiach jak brylant. Czasem błyszczy ironią, czasem cynizmem, niekiedy wyzwala jakieś działanie albo jakąś nadzieję (...) Rita to motyw, który sam w sobie nic nie mówi, ale można przez niego wyrazić siebie". I bohaterowie właśnie to robią. Czytelnik też.
Dodatkową atrakcją tej książki są fragmenty dziennika Schmitta, w którym opisuje on proces twórczy oraz uczucia jakie władają nim przed, w czasie i po powstawaniu dzieła. To równie wciągająca lektura, co jego opowiadania oraz powieści. Może kiedyś powstanie z tych wspomnień autobiografia? Z pewnością cieszyłaby się sukcesem!

piątek, 27 kwietnia 2012

W czasie nudy dzieciom czas się dłuży (ale nie z tą książką)

Minęło już wiele czasu od momentu, kiedy ostatni raz sięgnęłam po książkę, która wpisuje się w kanon literatury dziecięcej. Jednak niewielki zbiór opowiadań czeskiej pisarki Violi Fischerovej pt. "Opowieści Dłużącego się Czasu", wydany przez wrocławską Oficynę Wydawnicza ATUT, przełamuje ten schemat.
Cóż mogę powiedzieć na temat tej naprawdę pięknie wydanej książeczki? Jest to opowieść o małym Kubie, który leżąc pewnego dnia w łóżku dostrzega, że tarcza ściennego zegara mruga do niego porozumiewawczo, po czym wynurza się z niej tajemniczy stwór. To Dłużący się Czas, który zaczyna opowiadać choremu i znudzonemu chłopcu różne historie. Opowieści otwiera bajka o przemądrzałym Panu Kraku, który wyrusza w podróż do Afryki, gdzie przeżywa kilka niebezpiecznych i jednocześnie zabawnych przygód. Następnie poznajemy lwa Edwarda, który ponad wszystko na świecie ukochał muzykę, dzięki czemu stał się sławny. Bohaterem trzeciej serii opowieści jest Franciszek, który spróbuje przechytrzyć psotne i złośliwe Paplaki. Książkę zamyka historia lalki Serafinki, która wraz z przyjaciółmi przeżywa pełną przygód i groźną podróż do domu....
Jak skończą się te historie i co stanie się z Dłużącym się Czasem? Jak zwykle powiem, że aby się dowiedzieć, trzeba przeczytać tę książkę. Niekoniecznie będzie się ona podobać dorosłym czytelnikom, jednak każdy, kto ma w sobie choć odrobinę dziecka lub sam nim jest, z chęcią zapozna się z twórczością czeskiej pisarki. Zatem: miłego czytania!

wtorek, 3 kwietnia 2012

Prawda ukryta w baśniach

Dla fanów Harry'ego Pottera gratką jest przeczytanie kolejnej książki pisarki, która stworzyła jedną z najbardziej kultowych postaci XXI wieku. "Baśnie Barda Beedle'a" to zbiorek pięciu krótkich opowiadań o czarodziejach, napisanych przez J.K. Rowling i opatrzonych komentarzami nie kogo innego, jak samego Albusa Dumbledore'a - dyrektora Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart.
Każde z opowiadań niesie za sobą pewne przesłanie. Na szczególną uwagę zasługuje ostatnia z historii - "Opowieść o trzech braciach", znana z ostatniego tomu przygód Harry'ego Pottera, gdzie oprócz odpowiedzi na pytanie, jak trzej bracia próbowali przechytrzyć śmierć, dowiemy się też innych cennych prawd, które pozwoliły na ostateczne rozwiązanie zagadek siedmiotomowego cyklu autorki przygód "małego czarodzieja".
Książeczka ta jest szczególna nie tylko ze względu na tematykę, w jakiej jest utrzymana. Ważny jest przede wszystkim cel, w jakim została wydana, a mianowicie pomoc dla dzieci z domów dziecka, będących pod opieką Fundacji Children's High Level Group.
Czy sięgnąć po "Baśnie..." i kto powinien do nich zajrzeć? Z pewnością nie mogą ich ominąć fani Harry'ego Pottera, a także wielbiciele magii i tajemnic. Urok opowieści Rowling kryje się tutaj w prostocie.

niedziela, 25 marca 2012

Dwanaście historii

"Imiona kwiatów i dziewcząt" to zbiór dwunastu opowiadań amerykańskiej pisarki Elizabeth Gilbert, znanej szerzej za sprawą zekranizowanej parę lat temu powieści "Jedz, módl się, kochaj". Dzieło, w którego filmowej wersji wstąpiła Julia Roberts, nie miało okazji trafić w moje ręce, jednak zaintrygowana tytułem jej mini antologii opowiadań, postanowiłam je przeczytać.
Początkowo szło mi marnie... Być może spowodowane to było podróżami i zajęciami, jakie skupiły moją uwagę bardziej niż lektura. Faktem jest jednak, że dopiero ósme opowiadanie pt. "Czego Denny Brown (lat piętnaście) nie wiedział" zapadło mi w pamięć i skłoniło mnie do przemyśleń. Równie ciekawe wydały mi się "Na Giełdzie Owocowo-Warzywnej w Bronksie" czy ostatnie - "Najlepsza żona". Każdy z przedstawionych w opowiadaniach bohaterów wydał mi się bliski, dzięki czemu czytanie drugiej połowy książki szło mi zdecydowanie lepiej.
Tytuł tomu w polskim tłumaczeniu sugeruje, że mamy do czynienia z opowiadaniami o kobietach i dla kobiet. Tytuł amerykański - "Pilgrims" - zupełnie burzy to założenie. O czym jest więc zbiór pani Gilbert? O kobietach i poszukiwaniu życiowego celu? Między innymi tak. Bohaterki opowiadań są odważne i wyraziste. Oprócz nich pojawiają się także zdecydowani mężczyźni, nieco dziwaczne rodziny, zagmatwane historie. Bohaterowie są również swego rodzaju pielgrzymami, dążącymi do odkrycia mniejszych i większych prawd o sobie i swoim życiu.
Mimo początkowych trudności w czytaniu i zniechęcenia, spowodowanego chyba niezrozumieniem przesłania autorki albo po prostu zwyczajnym rozproszeniem moich myśli, uważam, że warto sięgnąć po tę książkę. Na pewno każdy,. podobnie jak ja, znajdzie tam coś dla siebie.

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Pięć fascynujących historii

Wystarczył jeden dzień abym przeczytała wszystkie historie zawarte w "Marzycielce z Ostendy"...
Wczytując się w twórczość Erica Emmanuela Schmitta przypadkiem po raz kolejny znalazłam się w temacie starych panien z wyboru i utraconej miłości. Ale nie tylko. Bo ta książka, oprócz tytułowego opowiadania o starszej kobiecie, wspominającej swoją bajkową, młodzieńczą miłość, to również miejsce dla czterech równie wciągających historii, napisanych przez autora "Oskara i pani Róży".
Drugim zawartym w tomie opowiadaniem jest "Zbrodnia doskonała" - historia mężobójczyni Gabrieli, która nie tylko usiłuje wywinąć się od sprawiedliwości, ale i dochodzi do poznania motywu, jaki pchnął ją do tego straszliwego czynu.
Kolejną opowieścią jest przeurocze "Ozdrowienie" gdzie główną bohaterką jest młoda i zakompleksiona pielęgniarka Stefania, zakochana w pacjencie, którym się opiekuje.
Zaraz potem możemy zagłębić się w "Kiepskie lektury", które okazują się niezbyt szczęśliwe dla ich głównego bohatera.
Książkę zamyka "Kobieta z bukietem" czyli krótka historia o wieloletnim oczekiwaniu na zuryskim dworcu. Równie wciągająca, jak pozostałe cztery.
Myślę, że do przeczytania tego zbioru opowiadań nie trzeba zachęcać. Książki Schmitta bierze się po prostu z półki i pochłania jednym tchem, odnajdując w nich wiele życiowych prawd i odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Polecam gorąco!