Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poradniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poradniki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 lipca 2014

Uwierzyć w swoje szczęście

Bywa, że najprostsze rozwiązania naszych codziennych problemów są bardzo blisko. Wielu z nas nie potrafi ich jednak dostrzec i tygodniami, a nawet miesiącami czy latami trwamy w przekonaniu, że coś nas przerasta lub jest dla nas nieosiągalne. Szczerze mówiąc mnie też zdarzało się (i zdarza nadal) tak myśleć. Ostatnio jednak trafiłam na książkę, która pozwoliła mi spojrzeć na pewne kwestie z nieco innej - tej bardziej optymistycznej strony.
Poradnik "Moc pozytywnego myślenia" autorstwa Normana V. Peale'a, mimo iż napisany ponad 60 lat temu, to książka ponadczasowa. I nie chodzi tu tylko o to, że przez cały ten czas (bo od 1952 roku) cieszy się niesłabnącą popularnością wśród wydawców i czytelników. Zawarte w niej wskazówki i dobre rady opierają się bowiem na Księdze stanowiącej podwaliny naszej moralności - czyli Biblii.
I choć może wiele osób w dzisiejszych czasach religię oraz jej wszelkie "insygnia" traktuje  z dystansem, trzeba przyznać, że "Moc pozytywnego myślenia" pozwala spojrzeć na kwestię wiary i jej znaczenia w życiu dużo mniej sceptycznie. Autor (nomen omen pastor) wyjaśnia bowiem w swoim poradniku jak ważny jest Bóg i nasze zaufanie w jego siłę i moc. Czasem może nawet trochę za dużo tego kaznodziejstwa, jednak Peale dowodzi nam w swej książce jak wiele zależy też od nas. Jeśli myślimy pozytywnie, nietrudno o to, aby nasze marzenia mogły się spełnić. Siłę do tego, aby nie bać się żyć Peale zaleca brać właśnie od Boga i z nauk Jezusa Chrystusa.
Czytając tę książkę bywało, że nie mogłam przestać się uśmiechać - tak wiele jest w niej pozytywnego przesłania. Więc jeśli macie mały (lub duży) kryzys wiary w siebie, chcecie poprawić sobie humor lub po prostu lubicie być optymistami - sięgnijcie po "Moc pozytywnego myślenia". Nawet jeden rozdział tej książki może okazać się wielkim zastrzykiem wspaniałej energii.

sobota, 2 listopada 2013

Jedzenie na celowniku

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, co jecie? Wiem, pytanie to może wydawać się głupie na pierwszy rzut oka, ale jeśli nieco się zastanowić, trąci trochę filozofią (co już wcale głupie nie jest). Zastanawiać się nad jedzeniem? Jak to? Ten, kto stosuje takie praktyki wcale na tym nie traci. Bo zadanie sobie pytania otwierającego tą recenzję może przynieść tylko korzyści.
O to "Czy wiesz, co jesz?" pytają nas także autorki bardzo popularnego programu telewizyjnego, dotyczącego spraw konsumenckich - Katarzyna Bosacka i Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska w swojej książce powstałej na kanwie programu emitowanego w TVN Style. Ta "Biblia" dotycząca produktów spożywczych - ich zalet, wad, wpływu na organizm człowieka i składników, jakie zawierają (w tym wszelakich "ulepszaczy") to pozycja obowiązkowa dla każdego dbającego o zdrowie miłośnika dobrego jedzenia. Autorki bezlitośnie obnażają wszelkie sekrety dotyczące zarówno tego "dobrego" jedzenia (czyli warzyw, owoców, soków, produktów light), jak i "śmieciowego": chipsów, fast foodów i coca coli. Nic się przed nimi nie ukryło, dzięki czemu "Czy wiesz, co jesz?" jest rzetelnym kompendium dla każdego czytelnika. Panie Bosacka i Kozłowska-Wojciechowska swój poradnik napisały z humorem i dobrze znaną z telewizji nutką ironii. Czytelne tabelki i wypunktowane listy w każdym z rozdziałów ułatwiają odnalezienie informacji na każdą interesującą nas kwestię dotyczącą tego, co jemy i tego, co pijemy. Zaś zamieszczony na końcu książki "E tam, czyli dodatki do żywności" pozwoli na rozszyfrowanie tajemniczych inskrypcji zamieszczonych na etykietach, takich jak E122, E350 i tak dalej...
"Czy wiesz, co jesz?" prowokuje do myślenia oraz do zmian w sposobie odżywiania. To pozycja, którą warto przeczytać, niezależnie od tego, czy już praktykujemy "jedzenie z głową" czy dopiero mamy taki zamiar. Zatem: do czytania marsz i smacznego! :)

Recenzja z dedykacją dla Ani Sz., która poleciła mi tą książkę :)

czwartek, 17 października 2013

Przepis na eudajmonię

Od wieków filozofowie zastanawiają się jak osiągnąć szczęście. Czy jest to w ogóle możliwe? I jak? Zapytają Ci, którzy lubią rozważać tego typu kwestie, zaprzątające umysły zarówno wielkich myślicieli, jak i tak zwanych "maluczkich". Dla jednych przepis na eudajmonię i duchowy spokój wydaje się być nieosiągalny, ale inni, jak np. autor książki "Don't worry, be stoic. Antyczna mądrość na trudne czasy" udowadniają nam, że szczęście jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy tylko zrozumieć istotę rzeczy i posiąść wiedzę jak zastosować ją w życiu. 
Czym jest owa "istota rzeczy"? Według Petera J. Vernezze'a najlepszym na to sposobem jest powrót do starożytnej szkoły filozoficznej zwanej stoicyzmem, której najwybitniejsi przedstawiciele: Seneka, Epiktet i Marek Aureliusz uczą nas, jak podejść do życia ze spokojem i równowagą.
"Don't worry, be stoic" to zbiór kilkunastu rozdziałów przybliżających nam chyba najspokojniejszy nurt filozoficzny okiem współczesnego badacza i interpretatora stoicyzmu. Vernezze na prostych, życiowych przykładach udowadnia nam, że tak naprawdę nie warto denerwować się czy rozpaczać z powodu kłopotów czy niepowodzeń - przecież to i tak nic dobrego nam nie daje. Nie mamy wpływu na to, że w drodze do pracy zepsuł się autobus, kobieta w kolejce była dla nas nieuprzejma czy że od kilku tygodni robi się coraz zimniej, więc i nasze nerwy nie są warte tego, aby je szarpać. Jedyną rzeczą, która zależy od nas to... Zgadniecie? Rozwiązanie jest proste jak drut, ale nie zdradzę Wam go, aby nie odebrać Wam przyjemności czytania tej książki. 
A naprawdę warto! Dla nerwusów (takich jak ja) "Don't worry..." jest niczym łyk wody na bezkresnej pustyni. To oczywista i prosta, ale jakże rozkoszna przyjemność, której nie zaserwuje nam żaden typowo psychologiczny poradnik. Okazuje się bowiem, że stoickie prawdy, zapisane po raz pierwszy ponad 2 tysiące lat temu, są wciąż aktualne. A skoro przetrwały tak długo, to w ich prostocie musi kryć się i uniwersalizm (niezależnie od czasów, w jakich żyjemy i miejsca, z którego pochodzimy), i pewna doskonałość. Jeśli ktoś ich jeszcze nie poznał, gorąco zachęcam do sięgnięcia po tę książkę. A i zagorzali wielbiciele filozofii czytając ją, z pewnością będą ukontentowani.

niedziela, 4 marca 2012

Poradnik (?) szczęśliwej singielki

Sięgając po książkę "Singielka - sama, ale nie samotna" miałam mieszane uczucia. O ile zgadzam się z tytułem, o tyle treść tej niewielkiej lektury nieco mnie wzburzyła. Choć może wzburzenie to za duże słowo... Nie potrafię nazwać tego uczucia, ale skłoniło mnie do przemyśleń.
Patriazia Gucci dzieli swoją książkę na cztery części. W pierwszej z nich przedstawia swoją interpretację singielskiego stanu, w drugiej wymienia dziesięć najpopularniejszych stereotypów, jakie przylgnęły do kobiet aktualnie nie posiadających partnera. Przyznam, że w każdej roli znalazłam nieco siebie (ale chyba każdy by znalazł), przy czym najbliższa mojej osobie wydała się Wonder Woman (do tej pory zwykłam mawiać na taką postawę "Zosia Samosia"). Trzecia część książki to dziesięć krótkich rozdziałów odpowiadających na pytanie jak dokonać przełomu i stać się szczęśliwą singielką, a ostatnia - porady, jak zachowywać się w różnych sytuacjach np. w hotelu, pracy, na przyjęciu, by nie czuć się jak oferma.
W zasadzie ten poradnik nie zawiera nic superodkrywczego. Rady w nim zawarte nie zawsze też można odnieść do własnej sytuacji - jak choćby mojej, bo nie jestem ani rozwódką, ani wdową, jednak kilka zdań podnosi na duchu niezależnie od tego, w jaki sposób czytelniczka stała się singielką.
Największy plus ma dla mnie mimo wszystko druga część książki. Interesująca, bo pozwala przyjrzeć się sobie z boku.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Stop zmartwieniom!

Nikt z nas nie lubi się zamartwiać. A powodów do tego może być wiele: brak pieniędzy, nieszczęśliwa miłość, zbyt wiele obowiązków, fakt, że coś nie idzie tak, jakbyśmy chcieli i wiele, wiele innych. Jest jednak rozwiązanie albo przynajmniej coś, co pomoże nam je odnaleźć. Mówię tu o książce "Jak przestać się martwić i zacząć żyć" Amerykanina Dale'a Carnegie'go. Napisana ponad 60 lat temu, jednak wciąż, a może jeszcze bardziej, aktualna, jeśli brać pod uwagę tempo, w jakim obracają się czasy nam współczesne.
Jest to według mnie nieco nietypowy poradnik. W ośmiu częściach przedstawione są odpowiedzi na pytania: czym jest zmartwienie, "jak skończyć z nałogiem zamartwiania się" czy sposoby na to, by nie przejmować się niesłuszną krytyką i zachować energię. Bo wbrew pozorom, takie błahe problemy jak zmęczenie, bezsenność i przepracowanie również bywają przyczyną zmartwień, co bardzo obrazowo udowadnia nam Carnegie.
W książce znajduje się wiele ciekawych, dramatycznych, ale zawsze optymistycznie nastrajających historii. Szczególnie ujmująca jest opowieść dotycząca Johna D. Rockefellera - człowieka, który zgromadził jeden z największych majątków w historii Ameryki. Mało kto wie, iż zamartwiał się on tak bardzo, że w wieku 53 lat groziła mu z tego powodu śmierć. Zmieniając jednak nastawienie - zmienił siebie, swoje życie, a nawet świat, zakładając fundację swojego imienia. Dożył sędziwego wieku 98 lat i został zapamiętany na wieki.
Czytając ten poradnik z pewnością poprawi Wam się humor. Jest także duże prawdopodobieństwo, że inaczej spojrzycie na życie. Jeśli więc chcecie pokonać zmartwienia, sięgnijcie po tę książkę jak najszybciej!

wtorek, 23 sierpnia 2011

Recepta na szczęście

Beata Pawlikowska znana jest nam przede wszystkim jako podróżniczka, dziennikarka radiowa i pisarka. Jej sposób na życie stał się wzorem dla wielu osób, które podobnie tak jak ona, pragną podróżować po świecie, poznawać obce kultury i żyć pełnią życia, czasami dla wielu z nas niedostępną.
Pani Beata to jednak nie tylko autorka książek podróżniczych, bijących rekordy popularności w rodzimych księgarniach. W jej dorobku literackim znajduje się również poradnik "W dżungli życia", wydany w 2005 roku przez wydawnictwo Latarnik. W książce tej Pawlikowska dzieli się z nami wieloma życiowymi doświadczeniami, nie tylko tymi, które napotkały ją w czasie podróży, ale przede wszystkim wtedy, gdy była jeszcze nasto- i dwudziestokilkoletnią dziewczyną. Opowiada o przeżytej anoreksji, bulimii, próbie samobójczej, gwałcie i rzuconych studiach. Opowiada o tym, jak przez wiele lat dochodziła do prostej recepty na szczęście, jaką jest polubienie i zaakceptowanie siebie, co nastolatkom, jak i wielu dorosłym, przychodzi z trudem.
Mimo tego, iż niektóre z historii powtarzają się na kartach tej książki, z całą pewnością można powiedzieć, że jest ona pouczająca. Dodatkową atrakcją dla wielbicieli znanej podróżniczki są niepublikowane dotąd fragmenty opowiadań z młodzieńczych lat, zamykające ponad trzystustronicową publikację.
Zagubionym w życiu i nie tylko: polecam gorąco!