Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura południowoamerykańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura południowoamerykańska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 sierpnia 2014

Z demonami za pan brat

Gabriela Garcii Marqueza nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Zwłaszcza wielbicielom literatury, dla których nieznajomość tego pisarza (przynajmniej z nazwiska) byłaby po prostu hańbą. Któż z Was - moi drodzy bibliofile, nie zna powieści "Miłość w czasach zarazy"? Na pewno o niej słyszeliście. Być może oglądaliście także film z Javierem Bradnemem, nakręcony na podstawie książki. Jeśli nie czytaliście i/lub nie widzieliście - zróbcie to koniecznie! Tymczasem kilka słów o innym dziele kolumbijskiego noblisty - a mianowicie "O miłości i innych demonach".
Przyznam, że początek książki jakoś mnie nie wciągnął, mimo, że historia zapowiadała się ciekawie. Oto w pewnej kolumbijskiej (?) miejscowości zostaje odnaleziony szkielet dziewczynki o płomiennorudych włosach, długich na ponad dwadzieścia metrów. Autor, zaintrygowany znaleziskiem, postanawia odkryć (czy też może stworzyć od nowa) historię zmarłej. W ten sposób poznajemy Siervę Marię de Todos los Angeles - niezwykłą młodą markizę, dla której pewna wyprawa na targ okazała się początkiem zguby. Dziewczynka, podejrzana o zarażenie się wścieklizną, staje się obiektem okrutnej krucjaty. Posądzona przez rodzinę oraz lokalny kler o konszachty z demonami, zostaje oddana do klasztoru i pozostawiona na pastwę fanatycznej siostry przełożonej. Ale czy Sierva Maria naprawdę jest opętana? Może tylko w specyficzny sposób przeżywa burzliwy okres dojrzewania? A może - jako dziecko odrzucone przez rodziców i wychowane przez afrykańskich niewolników - przez swoistą przynależność do innej kultury NIE PASUJE do znanego wszystkim świata białych osadników? Czytając tę książkę domysłów można mieć wiele. Za to można też tą książkę pokochać albo znienawidzić...
A za co ja ją polubiłam? Przede wszystkim za bardzo dobry styl, w jakim została napisana (no ale w końcu to Marquez). Poza tym spodobał mi się ten klimat, przywodzący na myśl pewną powieść gotycką - a mianowicie "Mnicha" Matthew Gregory'ego Lewisa (szkoda, że ta książka jest znana tylko bibliotekarzom i bibliofilom... W dzisiejszych czasach - gdy goni się za sensacją i skandalem - ta pozycja literacka powinna być hitem, ale oczywiście większość woli czytać "50 twarzy Greya" niż prawdziwą klasykę).
Jeśli zaś chodzi o wady, to powiem, ze dla niektórych może być to zbyt trudna książka. Może dlatego, że trzeba porządnie się skupić, by zrozumieć ukryte znaczenie wielu jej elementów? Tak czy owak myślę, że warto poświęcić trochę więcej czasu na poznanie historii Siervy Marii i jej "demonów". Jeśli nie boicie się opętania - zapraszam do niezwykłego świata kolumbijskiego noblisty :)

piątek, 19 kwietnia 2013

Dzisiejszy Meksyk rodzinnie

Otwierając książkę meksykańskiego pisarza Carlosa Fuentesa zaczęłam czytanie od końca. Nie bardzo wiedząc, jak interpretować spis treści przeszłam do strony, na której tłumaczka tego dzieła wyjaśniała istotnie dla lektury detale, dzięki czemu dowiedziałam się, że oto mam do czynienia z opowiadaniami. Nieco przeraziło mnie jednak zdanie, iż powieść należy do książek, które wymagają wzmożonego wysiłku, i zmieszałam się. Myślałam: czy zdołam przeczytać tę książkę? Czy będę w stanie zrozumieć jej przesłanie? Jak wkrótce się okazało „powieść” Fuentesa, mimo iż narzuca pewien rodzaj skupienia, nie jest kolejną przechwaloną czy przesadnie wywyższoną lekturą. Choć niewątpliwie jest to książka ambitna, jednocześnie ma w sobie coś, co sprawia, że czyta się ją jak dobrą powieść popularną.
„Wszystkie szczęśliwe rodziny” to zbiór szesnastu opowiadań (który można czytać jak nietypową powieść) ukazujących portrety współczesnych, meksykańskich rodzin: tych zwyczajnych, gdzie mamy rodziców rozpamiętujących lepsze czasy i dzieci zamknięte w swoim świecie; tych patologicznych, gdzie toksyczny ojciec psychicznie znęca się nad córką; czy wreszcie tych nowoczesnych – jak związek dwóch gejów, chcących usunąć rutynę ze swego wspólnego pożycia. Te i inne historie, przeplatane są jakby wtrąceniami chóru – niczym w greckiej tragedii. Chóru, który wyśpiewuje swe kolejne partie i komentuje je, sprawiając, że książka nabiera gorzkiego smaku współczesnych dramatów. W krótkich, ale dobitnych hasłach kryje się przemoc, żal, rozczarowanie, śmierć – dzięki swej formie jeszcze mocniej odczuwalne niż w opowiadaniach, grających pierwsze skrzypce, jeśli chodzi o ilość zajmowanego miejsca w tomie.
Wysiłek, jaki podejmie czytelnik sięgając po „Wszystkie szczęśliwe rodziny” będzie wart swojej ceny. W książce znaleźć można nie tylko obraz dzisiejszego Meksyku opisanego oczami wybitnego intelektualisty, ale i opowiadania, które staną się bliskie, gdyż może okazać się, że niektórzy z bohaterów są jakby żywcem wycięci z otaczającej nas rzeczywistości. Pięknie i mądrze napisane – zdecydowanie pozycja obowiązkowa każdego zainteresowanego dobrą, współczesną literaturą.

niedziela, 22 stycznia 2012

Niełatwy los imigranta

Sięgając niedawno po książkę "Topiel" Dominikańczyka Junota Diaza nie byłam w najlepszym nastroju. Powody mojego stanu zostawię może dla siebie, co nie znaczy, że odpuszczę sobie ocenę tego dzieła, które być może ominęłabym w moich książkowych zawodach, gdyby nie Dyskusyjny Klub Książki, do którego należę.
"Topiel" to niewielka powieść, podzielona na kilka rozdziałów, będących jednocześnie osobnymi opowiadaniami. Historie te łączą się jednak w całość, którą scala pierwszy wątek: dominikańskiej rodziny opuszczonej przez ojca, który wyemigrował do USA w poszukiwaniu pracy. Tu główny bohater - Junior, opowiada jak z jego perspektywy wygląda sprawa emigracyjnego półsieroctwa, na jakie skazał ojciec jego rodzinę. Drugim wątkiem jest historia tego samego chłopca, tylko opowiedziana kilka lat później. Junior jest już mieszkańcem Stanów Zjednoczonych i jednocześnie młodym handlarzem narkotyków, mieszkającym w biednej dzielnicy Nowego Jorku. Codzienność - oparta na nielegalnym procederze, zabarwiona jest kolorem pierwszych młodzieńczych uczuć - często gorzkich i zawiedzionych.
Historia małego, jak i trochę starszego Juniora przedstawia smutny los Latynoamerykanów, którzy skazani na wykluczenie bądź opuszczenie rodzinnych stron mierzą się każdego dnia z przeciwnościami losu, często zatracając się w nałogach czy poddając się smutnej rzeczywistości.
"Topiel" mimo swego przygnębiającego klimatu nie wstrząsnęła mną, ani też nie poruszyła mnie jakoś specjalnie. Jest to jednak naprawdę dobra lektura - świetnie napisana, czasem brutalnie szczera. Zapowiedź na okładce tym razem okazała się bardzo trafna.

sobota, 17 września 2011

51 lat, 9 miesięcy i 4 dni...

Pewne książki czyta się z zapartym tchem, mimo, że ich treść jest jednym z najpopularniejszych tematów, jaki poraża i fascynuje ludzkość już od stuleci. Taką właśnie powieścią jest historia Florentina Arizy i Ferminy Dazy, bohaterów stworzonych przez Gabriela Garcię Marqueza w książce „Miłość w czasach zarazy”.
Bo tu właśnie miłość jest głównym wątkiem łączącym dwoje wyżej wspomnianych bohaterów. Florentino, zaledwie dwudziestoparoletni ubogi chłopak zakochuje się bez pamięci w Ferminie, która jest dziewczyną z bogatego domu. Łączy ich pierwsze młodzieńcze uczucie. Jednak wskutek pewnych nieodwołalnych decyzji ich związek zostaje przerwany, by na ponad pół wieku spoczywać w uśpieniu na dnie serca Florentina, który mocno przeżywa rozdzielenie do z kobietą jego życia. Upływa 51 lat, 9 miesięcy i 4 dni, kiedy niemłody już Florentino może odzyskać Ferminę i przeżyć swe pierwsze wielkie uczucie na nowo...
By dowiedzieć się jak toczyły się losy rozdzielonych kochanków, należy przeczytać ten niecodzienny romans, który ujął już wielu czytelników na całym świecie, przynosząc Marquezowi międzynarodową sławę. Polecam gorąco!

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Każdy ma coś do ukrycia...

Ramosowie to z pozoru zwyczajna, peruwiańska rodzina klasy średniej. Pozory jednak bardzo często mylą, o czym przekonujemy się czytając powieść Santiago Roncaliolo pt. "Wstyd". Tutaj każdy ma coś do ukrycia. A to, co ukryte, wywołuje tytułowy wstyd.
Ojciec - Alfredo, dowiaduje się, że pozostało mu zaledwie pół roku życia, o czym boi się powiedzieć swoim bliskim. Matka - Lucy, wplątuje się w przedziwny, perwersyjny romans, znudzona swoim życiem małżeńskim. Córka - Mariana, dziewczyna w okresie dojrzewania, zaczyna niebezpiecznie interesować się swoją najlepszą przyjaciółką. Syn - Sergio, widzi duchy, a Dziadzio, traktowany przez resztę rodziny, jak małe, nieporadne dziecko, zakochuje się w kobiecie poznanej przed laty. Na dodatek jedyne stworzenie, które mogłoby wydawać się normalne, czyli Kot, z przyczyn znanych tylko sobie samemu, sprawia same kłopoty...
Nie zdradzę Wam, jak skończy się ta historia. powiem tylko, że czyta się jednym tchem, więc zachęcam do sięgnięcia na biblioteczną półkę. To naprawdę świetna książka!